Co byście zrobili, gdyby okazało się, że wasza młodsza siostra umarła dosłownie chwilę po tym, jak odjechaliście sprzed Jej domu? William, bohater książki Pam Lewis jest właśnie w takiej sytuacji. Gdy dowiaduje się, że jego siostra Pony utonęła w jeziorze osierocając synka - nie może w to uwierzyć. Mimo że cała rodzina przyjmuje do wiadomości, że ta śmierć to nieszczęśliwy wypadek, William tę informację neguje. Uważa że ktoś musiał skrzywdzić Jego młodszą siostrzyczkę. Pytanie tylko, kto mógł to zrobić? Mężczyzna na własną rękę poszukuje sprawcy, i w końcu odkrywa że w dniu gdy Pony zginęła, w Jej domu był ktoś jeszcze. W tym momencie akcja nabiera tempa. Cała rodzina próbuję zatuszować sprawę, ale William Cartetet nie spoczywa na laurach. Przypadkowo od swojej siostry dowiaduje się, że nie jest prawdziwym synem swojego ojca, a żeby tych rewelacji było mało - ma brata, którego matka zostawiła z jego biologicznym ojcem. Czemu to zrobiła? I jaki związek ma to ze śmiercią dziewczyny?
Muszę przyznać że czytałam tę książkę z wypiekami na twarzy i po raz pierwszy od dawna sama starałam się rozwikłać tę zagadkę. Chwilami czułam się wręcz, jak gdybym oglądała Kryminalne zagadki Las Vegas. To naprawdę wciąga! Wartka akcja, dobrze przedstawieni bohaterowie, fabuła nie za prosta i jednocześnie niezbyt zawiła. Jak dla mnie zdecydowanie lektura na plus. Czytało mi się tę książkę tak dobrze jak "Potem" Rosamund Lupton, a muszę przyznać ze ostatnio jestem dość wybredną czytelniczką. :)
piątek, 28 grudnia 2012
"Mąż z ogłoszenia" Jane Graves
Tak wiem, trochę się opuściłam z pisaniem, za to z czytaniem idę jak burza! Już myślałam, że moje wyzwanie czytelnicze "52 książki" weźmie w łeb, a tu proszę, już mam na koncie 54 i kolejną w drodze. A do końca roku jeszcze 3 dni! :D
Jedną z ostatnich książek które teraz czytałam był "Mąż z ogłoszenia" Jane Graves. Jest to historia Alison, kobiety po trzydziestce, której największym marzeniem jest założenie rodziny. Niestety ma ona w życiu pecha: albo trafia na geja - o czym dowiaduje się dopiero po kilkunastu ładnych randkach, albo facet z którym jest obecnie zamiast pierścionka zaręczynowego proponuje Jej...trójkąt z Jej własną koleżanką! Tego Alison ma już dość i postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. No...może niezupełnie w swoje. Biedaczka jest już tak zdesperowana, że wynajmuje swatkę, która ma znaleźć Jej męża. Kiedy jednak okazuje się, że swatką ma być mężczyzna...oj sprawy nieźle się komplikują. Kolejne nieudane randki i pokładane nadzieje, a także mnóstwo poczucia humoru i wylanych łez. Bohaterka ma sporo kompleksów i nie wierzy by ktoś pokochał ją taką, jaka jest naprawdę. Ma dobre serce, widać to najlepiej po tym jak opiekuje się swoimi trzema przygarniętymi kotami. I wierzy w ludzi. Choćby nie wiadomo jak ją zranili, pokłada w nich kolejne nadzieje, i darzy niekończącym się kredytem zaufania. Naiwna? Być może. Moim zdaniem ma jednak w sobie coś takiego, co sprawia, że wcale za naiwną Jej nie brałam. Wręcz przeciwnie, żałowałam, że ciągle życie stawia Jej kłody pod nogi. To dziewczyna, która jak coś zacznie to doprowadzi to do końca, jest ambitna i pracowita, na życie patrzy głównie przez różowe okulary - z wyjątkiem braku faceta oczywiście.
A ile się uśmiałam czytając tę książkę! Ileż to współpasażerów się na mnie w autobusie wtedy patrzyło - aż żałuję że nie mogłam tego jakoś utrwalić :D Moim zdaniem to świetna książka, przy której możemy się spokojnie zrelaksować, mimo, że nie będzie to raczej jedna z tych pozycji, które na długo zapadają w pamięć. :)
Jedną z ostatnich książek które teraz czytałam był "Mąż z ogłoszenia" Jane Graves. Jest to historia Alison, kobiety po trzydziestce, której największym marzeniem jest założenie rodziny. Niestety ma ona w życiu pecha: albo trafia na geja - o czym dowiaduje się dopiero po kilkunastu ładnych randkach, albo facet z którym jest obecnie zamiast pierścionka zaręczynowego proponuje Jej...trójkąt z Jej własną koleżanką! Tego Alison ma już dość i postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. No...może niezupełnie w swoje. Biedaczka jest już tak zdesperowana, że wynajmuje swatkę, która ma znaleźć Jej męża. Kiedy jednak okazuje się, że swatką ma być mężczyzna...oj sprawy nieźle się komplikują. Kolejne nieudane randki i pokładane nadzieje, a także mnóstwo poczucia humoru i wylanych łez. Bohaterka ma sporo kompleksów i nie wierzy by ktoś pokochał ją taką, jaka jest naprawdę. Ma dobre serce, widać to najlepiej po tym jak opiekuje się swoimi trzema przygarniętymi kotami. I wierzy w ludzi. Choćby nie wiadomo jak ją zranili, pokłada w nich kolejne nadzieje, i darzy niekończącym się kredytem zaufania. Naiwna? Być może. Moim zdaniem ma jednak w sobie coś takiego, co sprawia, że wcale za naiwną Jej nie brałam. Wręcz przeciwnie, żałowałam, że ciągle życie stawia Jej kłody pod nogi. To dziewczyna, która jak coś zacznie to doprowadzi to do końca, jest ambitna i pracowita, na życie patrzy głównie przez różowe okulary - z wyjątkiem braku faceta oczywiście.
A ile się uśmiałam czytając tę książkę! Ileż to współpasażerów się na mnie w autobusie wtedy patrzyło - aż żałuję że nie mogłam tego jakoś utrwalić :D Moim zdaniem to świetna książka, przy której możemy się spokojnie zrelaksować, mimo, że nie będzie to raczej jedna z tych pozycji, które na długo zapadają w pamięć. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)