Przed chwilą skończyłam tę książkę czytać i nie mogę przestać
się uśmiechać. Pierwsze słowo które mi się nasuwa gdy o niej myślę to „cudowna”.
W czym się ta cudowność przejawia, ktoś zapyta? Dobre pytanie. Wydaje mi się że
w samych bohaterach, ich charakterze, w poczuciu humoru które z tej książki
przebija, no i w samej historii. A jest to historia Lary Linghton – młodej headhunterki,
która często nie umie pogodzić się z rzeczywistością, i nie umie walczyć o
swoje, a gdy się zdenerwuje dopada ją słowotok. Ale jest to też historia Jej
ciotecznej babki – Sadie Lancaster która umiera w wieku 105 lat i w dniu
pogrzebu ukazuje się Larze jako…duch. :)
Tak, tak dobrze czytacie. I to duch nie staruszki, a 23-letniej dziewczyny,
która szuka swojego zaginionego naszyjnika, bez którego nie może ruszyć w
dalszą drogę. O dziwo Sadie widzi tylko Lara i to na Jej barki spada zadanie
odnalezienia naszyjnika. Cóż mogę powiedzieć o Jej ciotecznej babce? Na pewno nie
to, że jest spokojna. O nie! To żywiołowa dziewczyna, nie mająca przed niczym
oporów, chwytająca życie takim jakie jest (o ile można tak powiedzieć o duchu).
W młodości przeżyła zawód miłosny i ciągle powtarza że już się z tego
otrząsnęła. Jak jest jednak naprawdę? Tego dowiecie się już z lektury. Mogę
powiedzieć tylko że mamy tu i mnóstwo poczucia humoru które widzimy przede
wszystkim podczas konfrontacji tych dwóch pań, jest wątek kryminalny – próba odnalezienia
naszyjnika, ale mamy tu również wątek miłosny, przyjaźń. Autorka pokazała nam
również że ważniejsze są inne wartości niż sława i pieniądze, bo to może
przeminąć, a miłość, rodzina czy choćby jej historia pozostaną na zawsze.
Ostatnimi czasy jestem dość wybredna jeśli chodzi o
literaturę, ale tym razem się nie zawiodłam. Sophie Kinsella – autorka znanych pewnie
większości osób „Wyznań zakupoholiczki” stanęła na wysokości zadania i dała nam
piękną historię dwóch kobiet – współczesnej, nieco zagubionej w dzisiejszym
świecie, i tej z lat dwudziestych, która widziała czego chce od życia i nie
wahała się po to sięgnąć. Dwie różne kobiety, a jednak tak do siebie podobne. I
choć z początku za nic nie mogły się dogadać, to z czasem stały się najlepszymi przyjaciółkami,
a gdy ta ostatnia…nieeee tego już nie zdradzę! Z czystym sumieniem mogę ją
polecić i myślę że będzie to jedna z niewielu pozycji do której będę wracać z
uśmiechem :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz