wtorek, 9 października 2012

"Elyria. Polowanie na czarownice" Brigitte Melzer

"Elyrię" dostałam do przeczytania w ramach wymiany książkowej z kolegami z pracy. I mimo, że ostatnio raczej unikam literatury fantastycznej, to po tę sięgnęłam z ciekawością.

Elyria to osiemnastolatka pochodząca z Wędrownego Ludu, której życie jest w miarę uporządkowane. A może raczej było, dopóki nie usłyszała, że pisane jest Jej zupełnie inne życie niż prowadzone do tej pory. Na swoje nieszczęście w niedługi czas później nasza bohaterka zostaje oskarżona o kradzież i zgodnie z prawem zostaje jej wypalony na karku znak złodzieja. Żeby tego było mało wpada w oko Łowcy czarownic - Peristaesowi, który uważa iż jest Ona dziewczyną z przepowiedni, mówiącej, iż "dziewczyna o złotych oczach zniszczy świat lub go ocali". W ten sposób świat Elyrii wywraca się do góry nogami, a Ona sama musi uciekać by nie spłonąć na stosie. Pomaga Jej w tym Ardan który przypadkowo przekazał Jej swoją moc, i w którym z wzajemnością się zakochuje, a także Jej brat Gwynn i jeden z żołnierzy -  dotychczasowa prawa ręka Peristaesa w Bractwie. Ale jak tu poradzić sobie z mocami których nie potrafi się kontrolować? Wieczną ucieczką przed prześladowcami i miłością która nie powinna mieć miejsca? I jeszcze z przepowiednią mówiącą o Jej przeznaczeniu?
Nie znajdziecie w tej książce Elfów, Krasnoludów, Entów czy Olifantów jak we "Władcy Pierścieni" Tolkiena. Spotkacie natomiast Magów i czarodziejki, ziołolecznictwo które jest na porządku dziennym i Wieszczki zdolne przepowiadać przyszłość. Tak naprawdę podstawą jest tu stara, pradawna magia której dobro obrócono w zło, i której trzeba bronić, mimo, że z jej powodu wielu ludziom przyszło się ukrywać.

Książkę tę przeczytałam właściwie w jakieś 4 godziny jazdy pociągiem, i przyznam, że siłą musiałam się od niej odrywać, bo przecież "musisz zostawić sobie coś na drogę powrotną!". Stąd już pierwszy wniosek - czyta się ją bardzo szybko i wciąga. Autorce udało się dobrze uchwycić charaktery bohaterów, a także opisać targające nimi emocje. Bohaterów było mało, ale Ci którzy byli, okazali się bardzo wartościowi, dzięki czemu akcja nie zwalniała, jak to miało miejsce np. w "Pamiętnikach Wampirów" L.J. Smith. Mimo, iż nie jest to fantastyka z górnej półki, to z mocno bijącym sercem śledziłam losy bohaterów i trzymałam kciuki za powodzenie ich misji. Przypuszczam, iż książka ta bardziej spodoba się osobom, które z literaturą fantastyczną nie miały dotąd styczności, lub miały znikomą, jako że cała historia jest naprawdę, że tak powiem bazowa, i mało rozbudowana. Co nie znaczy oczywiście że gorsza. Podsumowując więc, uważam że "Elyria" warta jest przeczytania, i można czerpać z niej dużo przyjemności. Akcja wartka, język przystępny, jedyne co mnie drażniło to wahania nastrojów głównej bohaterki, często więc na głos pomstowałam: zastanów się kobieto czego Ty w końcu chcesz od życia!.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz