piątek, 5 października 2012

"Linia serca" Eileen Cook

Tak, jak widać, ostatnio sięgam po lżejszą literaturę. I tak oto, tym razem w ręce wpadła mi książka pt: "Linia serca" Eileen Cook. O czym jest? Sophie i Doug są parą od dłuższego czasu, nic więc dziwnego, że nasza bohaterka oczekuje od życia tej jednej z najważniejszych rzeczy dla kobiety. Oświadczyn. Jakież jest więc Jej zdziwienie, gdy ten, którego wybrała na towarzysza życia oświadcza Jej, że chciałby przejść na kolejny etap znajomości. I nie, tym razem nie są to zaręczyny - wręcz przeciwnie - Doug odchodzi od Sophie i układa sobie życie z inną. Jak to więc w życiu bywa ta spokojna dotąd kobieta popada niemal w histerię, i już w niedługi czas później kombinuje jakby tu sprawić, by mężczyzna do Niej wrócił. Ale jak to zrobić?! Nic prostszego. Nasza bohaterka umyśliła sobie, iż zacznie swojemu byłemu i Jej nowej partnerce...przepowiadać przyszłość! Tak, tak, dobrze słyszycie. Z początku robi to nieśmiało, tylko by odzyskać faceta, potem jednak spotyka Nicka - sceptyka w sprawach paranormalnych, który za każdym razem stara się obalić teorię, jakoby ludzie potrafili czytać w myślach. Z czasem "pan sceptyczny" jak Go nazywam zaczyna pomagać Sophie nauczyć się, jak nabrać swojego byłego w tym względzie i dzięki temu Go odzyskać. W zamian za to, Nick będzie mógł przestudiować sprawę i dzięki temu zabłysnąć w swoim fachu przed kolegami z pracy. A co potem? Znów zostawię Was w nieświadomości...niekoniecznie błogiej. :)

Cóż mogę powiedzieć od siebie o tej książce?  Muszę przyznać, że brałam ją ze sceptycyzmem - nie wierzę w czytanie w myślach, więc historia wydawała mi się naciągana. Kiedy jednak już zaczęłam...wsiąkłam! W bohaterce poniekąd widziałam odzwierciedlenie własnej osoby, więc dla autorki już jeden plus - umie sprawić byśmy utożsamiali się z bohaterami i jednocześnie do nich przywiązali. Poza tym, mimo iż historia z pozoru banalna, to można w niej odnaleźć odpowiedzi na niektóre nurtujące nas pytania, dodatkowo pozwala spojrzeć z innej strony na własne życie, zwłaszcza, jeśli znajdujemy się w podobnej jak bohaterka sytuacji. "Linia serca" to książka, przy której czytaniu się nie męczyłam również ze względu na sposób, w jaki została napisana. Dialogi nie przeważają nad opisami i odwrotnie, wiemy kiedy kto mówi i nie plączemy się w wątkach, nie przeskakujemy pomiędzy historiami kilkudziesięciu bohaterów. Przede wszystkim jednak urzekła mnie ona nieprzebraną ilością wpisanego tu humoru. Ostatni raz śmiałam się tak czytając "Miłość w stylu retro". Jak się bowiem nie śmiać z Sophie wpadającej w tarapaty podczas prowadzonej z Nią audycji radiowej czy Jej widoku, gdy z dwoma skarpetkami (Douga jakby nie było) nie od pary chowa się gdzieś na podłodze w pralni? Mimo więc, iż nie jest to jakaś wybitna literatura, cieszę się że ta książka trafiła w moje łapki, bo sprawiła mi dużo przyjemności i nieźle ubawiła. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz